Bieganie z psami- fajne czy nie ?

Jak wiecie, lub też nie wiecie i się właśnie dowiadujecie, mamy dwa psiaki. Konkretniej dwie suki rasy Amstaff, bardzo przyjacielskie, totalnie niegroźne, chyba że można zalizać kogoś na smierć 😉 Staramy się im zapewnić odpowiednia dawkę ruchu, a że biegamy to czemu nie miałyby biegać z nami?

Więc kupiliśmy specjalne pasy i smycze, żeby nasze gwiazdy mogły nam towarzyszyć. Super pomysł pomyśleliście zapewne, ale jak to wygląda od strony biegacza? Tak bez ściem 😉 Pat jako, że pierwsza zaczęła biegać ma większy staż i myślę, że swoje pięć groszy dorzuci 😉 Wspólnie (mam na myśli my i psy) zazwyczaj biegniemy spokojnym tempem ulubioną trasą Pat tzw. “Klasyczna piąteczka”. Trasa prowadzi przez las i krótki odcinek osiedla, więc po 500m puszczamy psy i niech hulają do woli. Tempo spokojne, więc bez problemu Amber i Beza nas doganiają, a często przeganiają i robią wokół nas pętle. Schody zaczynają się gdy są już przypięte do nas, staramy się trzymać tempo, a to pies musi powąchać, a to zaplątać smycz wokół nogi, jak to pies. Nieraz próbowałem zrobić interwały biegnąc z samą Amber, niestety nieskutecznie, a to rowerzysta i trzeba było psa przytrzymać, albo inny spacerowicz z psem. Więc jeżeli o mnie chodzi, bieganie z psami rekreacyjne i nietreningowe jak najbardziej tak, sama przyjemność. Jeżeli jednak chcę zrobić trening biegowy, niestety muszą zostać w domu, lub Pat zabiera je wtedy na swoją klasyczna piątkę 😉 ciekawe co ona ma na ten temat do powiedzenia?

Mich

Ja częściej zabieram psy ze sobą, a to z racji tego, że moje tempo jest wolniejsze niż Micha. Nie przeszkadza mi to, że psy muszą się zatrzymać, w końcu mogę ciut odsapnąć będąc usprawiedliwiona. Bardzo często moją całą 5tke biegną spuszczone i wyznaje zasadę, że to one mają pilnować się mnie, a nie ja ich. Oczywiście zapinam je gdy pojawia się ktoś na horyzoncie. Wiem, że może to groźnie wyglądać gdy dwa amstaffy biegną w twoim kierunku. Przecież nikt nie wie z jakim zamiarem.

 

Jedna rzecz mnie naprawdę irytuje, a mianowicie plątanie się na smyczy, owijanie wokół łap lub owijanie moich nóg. Nie raz była prawie gleba. Dzieje się tak głównie przy dłuższej trasie gdy końcówka biegnie przez osiedle domków, a potem wzdłuż ulicy Chwarznieńskiej. Trasa ma 11 km i psy już są zmęczone, często zwalniają, wytrącając mnie z rytmu. Dodatkowo Beza jest zainteresowana każdym przechodniem. Mimo tego, lubię je brać ze sobą, jest to dla nich spora dawka ruchu, fajnie się patrzy na ich harce, a i ja czuje się bardziej bezpiecznie w lesie.

Pat

Psiaki to wspaniałe zwierzaki, które umilają nam życie, pamiętając o tym, że muszą mieć odpowiednią ilość ruchu, my pieczemy dwie pieczenie na jednym ogniu, ćwiczymy i zapewniamy im to co niezbędne. Jeżeli masz psa wykorzystaj go jako motywacje do wskoczenia w biegowe buty 😉

 

2 thoughts on “Bieganie z psami- fajne czy nie ?

  1. @biega_a_nie_umie

    Hej,
    Ja może wytrawnym biegaczem nie jestem (biegam od roku), ale bieganie z psem (a właściwie suczką) sprawia mi przyjemność.
    Zanim rozpoczęliśmy wspólne bieganie, nauczyłam ją nie ciągnąć na smyczy, tak aby moja wówczas 4 letnia córka mogła trzymać smycz na spacerze. Ustawienie z Prawej strony mojego ciała oznacza – praca, a z lewej – rób co chcesz. Zadbałam też o ignorowanie pojawiających się bodźców (kotki, szczekające pieski, sarenki). I tu informuję, że idealnie nie jest – kiedy nagle coś wyskoczy z krzaków, albo zbliża się szczekający pies – to mój z “kamienia” nie jest. Jeśli mam czas na interwencję, to nie pozwalam jej się pobudzić (pociągnięcie smyczy, sygnały dźwiękowe, komenda “do przodu”) i pies szybko wraca do “zadania”. To bardzo ułatwia!
    Biegać zaczęłam ze względu na nią – bo jakoś trzeba rozładować energię psa i … poszło. Kupiłam specjalną smycz i też mięliśmy problem z plątaniem łap, więc skróciłam ją o połowę i teraz kiedy biegnie obok smycz nigdy nie opada zbyt nisko. Pierwszy kilometr próbuje mnie “holować”, a potem staje się partnerem w biegu. Biegnąć obok dostosowuje tempo do mnie, bo nie traci kontaktu wzrokowego, czasem dotykam smyk jeśli ją zaczyna napinać.
    Podczas biegów nie daję jej też zbyt dużej możliwości wąchania terenu (krótsza smycz, komendy), czas na to ma na spacerach.
    Moim zdaniem lepiej na początku jest wybrać jedną stałą trasę, bez wielu zewnętrznych bodźców, a następnie nieco ją rozbudowywać. Zaczęłam od 4 km odcinka, potem był 6,5 km, 8 km, 9 km… i wciąż się rozwijamy.
    Tak jak pisałam powyżej biegam bo tak wyszło, nie przygotowuję się do zawodów, do bicia rekordów, itp. więc się za bardzo nie spinam. Jak pies jest zbyt pobudzony i jakoś nam nie idzie swobodne bieganie, to biegnie się gorzej i trudno że czas się sypie 🙂

    • Pat & Mich

      Cześć!
      Super, że tak dobrze masz wyszkoloną suczkę 🙂 My ciągle nasze próbujemy opanować i powoli idzie ku lepszemu, już coraz mniej są ciekawe każdego przechodnia i rowerzysty, ale wciąż są. Pomysł ze skróceniem smyczy bardzo dobry, że sami na to nie wpadliśmy… Z naszej strony życzymy Ci abyś dobiegła do tych 10 km z psem lub bez i może byś pomyślała o starcie w jakimś biegu na tym dystansie. Może i bez psa, ale przynajmniej dla nas taki zorganizowany bieg zawsze wiąże się z dodatkowymi emocjami i wspomnieniami. Być może i Tobie się spodoba i złapiesz bakcyla 🙂
      Pozdrawiamy 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *