Siłownia i bieganie.

Czyli jak połączyć jedno z drugim. Czy warto? I wszelkie tego typu moje przemyślenia.

Pierwsze co nasuwa mi się na myśl to czy chcemy być biegaczami i robić wyniki, czy może biegamy tylko dla fanu ale chcemy zbudować fajną sylwetkę.

Jeżeli chcemy osiągać lepsze czasy na biegach siłownia będzie mega na plus. Trening siłowy zwiększy siłę ogólną co się przełoży na więcej siły biegowej. Trening kulturystyczny pomoże zbudować więcej masy mięśniowej co się przełoży na możliwość zbudowania większej siły. Również zwiększając masę mięśniowa zwiększą nam się zbiorniki na glikogen mięśniowy, który jest głównym źródłem energii. O planku i mięśniach głębokich nie będę pisał bo w internecie aż kipi od treningów na ta cześć tak ważną dla biegaczy. Na siłowni możemy zrobić też trening dynamiczno-wytrzymałościowy. Swingi z kettlem wzmocnią nasz tylni pas mięśniowy w tym pośladki, też mega ważne przy bieganiu, zwiększając czas swingów pozytywnie wpłyniemy na naszą wydolność. Zwiększając ciężar kettla zrobimy trening wytrzymałościowe-siłowy. Jak widzicie w tym zakresie opcji jest wiele, moim zdaniem trening na siłowni powinien być wykonywany cały rok. Bez względu na przygotowania do zawodów itd. Można w tym okresie zmniejszyć obciążenie treningowe. Myśle, że trening na siłowni oprócz wymienionych wyżej korzyści będzie niwelował również dysproporcje związane z ciągłym bieganiem (np silne nogi i słabe ręce).

Kwestia druga, chcemy wyglądać jak Emilian Gankowski ale lubimy dużo biegać. Po pierwsze jedzenie. Choćbyśmy niewiadomo ile km biegali, ile dźwigali i ile czasu spędzali na siłowni bez odpowiedniej zbilansowanej diety nie osiągniemy wyglądu kulturysty. Ale nie o tym będę pisał. Z mojego punktu widzenia sytuacja wygląda tak: jeżeli biegaliśmy już długo przed siłownią, nasz organizm jest do tego przyzwyczajony nie ma problemu. Robimy trening siłowy, biegamy sobie dla pociechy i palimy przy tym zbędną tkankę tłuszczową, a na siłowni robimy mięcho. Sytuacja zmienia się gdy zabieramy się za jedno i drugie naraz. Pobiegliśmy dziś, jutro trochę porzucamy żelastwem, pojutrze może znowu bieganko itd, itd. Kończymy w najgorszym wypadku z kontuzją, w najlepszym jesteśmy przemęczeni i już nam się nie chce ani siłowni, ani biegać. Wszystko z głową, małą łyżeczką. Możemy zrobić trening siłowy i potruchtać po 10-15 min i zrobić dzień czy dwa przerwy. Będzie to o wiele bezpieczniejsze. A co gdy chcemy robić formę na lato i do tego biegać szybko? Wydaje mi się, że tu już wszystko by musiało być dopięte na ostatni guzik. Dieta, treningi biegowe, treningi siłowe, odpowiednia regeneracja. Np. Cykle na masę mięśniowa nie mogłyby się pokrywać z okresem startowym, z kolei na redukcji mamy obniżoną kaloryczność i mniej glikogenu (naszego paliwa), więc czy możemy biegowo trenować na 100%? Oczywiście można w ten dzień zjeść więcej, no ale wtedy wychodzimy z deficytu. Sprawa dla wielkiej mądrej głowy ;). Chociaż moim zdaniem najprościej byłoby zrobić sylwetkę, a dopiero po tym zająć się szybkim bieganiem.

Jeżeli się zastanawiacie jak mi się udaje chudnąć i robić lepsze wyniki, to nie za sprawą wielkiej mądrej głowy. Po prostu ważę mniej więc biegam szybciej ;).

Mich

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *